Wywiad ze Stanisławem Mąderkiem, reżyserem i scenarzysta filmowym, który niedawne wejście w świat animacji komputerowej uważa za ostateczne przełamanie technologicznych barier ograniczajacych do tej pory jego twórczość, autorem filmu "Stars in Black". Może na wstępie przedstawisz się czytelnikom Forum 3D. Czym zajmujesz się na "co dzień"? Jestem zawodowym reżyserem i producentem filmowym. Tworzę też scenariusze i muzykę do swoich produkcji, czasami bawię się w aktorstwo, a ostatnio - jak widać - w animacje. Czy posiadasz jakieś przygotowanie do wykonywanego dziś zawodu? Kończyłeś szkołę filmową albo coś w tym rodzaju? Mam Dyplom Ukończenia Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi (z oceną bardzo dobrą, by już być konsekwentnym w samochwalstwie...) (JeRRy: śmiech...)
Czy ekipa tworząca film, to grupa przyjaciół czy przypadkowo (bądź odwrotnie - celowo) zebrani ludzie? Na wszystkie moje produkcje ogromny wpływ wywiera chorobliwy perfekcjonizm, nie mogę więc sobie pozwolić na przypadkowość. Ludzie, z którymi pracuję, to z reguły osoby sprawdzone, godne zaufania.
Jak sam stwierdziłeś "z reguły". Czy więc Stanisław Mąderek to "samotny okręt", który podejmuje się zrealizowania danego projektu i pod tym kątem dobiera potrzebną ekipę? Czy może jest to jednak (jakby to określić?) firma? Pewna, stała już grupa ludzi z którymi nie rozstajesz się nigdy a tylko sporadycznie dobierasz "posiłki" ;-) ? Od 1993-go roku prowadzę firmę zajmującą się produkcją filmową i telewizyjną Stan-Art Productions, ale firma ta mieści się praktycznie w walizce. W rzeczywistości jest tak, jak mówisz - rozpoczynając pracę nad konkretną produkcją dobieram sobie ludzi potrzebnych do jej realizacji. Nie zatrudniam nikogo na etat, nie wynajmuję wielkich pomieszczeń biurowych. Firmę stworzyłem głównie dlatego, że moi klienci woleli przyjmować faktury od firmy, niż rachunki od artysty, z którym trzeba podpisywać kłopotliwe umowy o dzieło.
Czy dużo innych produkcji robiłeś wcześniej? Oj, sporo, sporo, choć "Stars in Black" to pierwszy film z taką ilością efektów specjalnych. Na szczęście nie ostatni - zrobiłem już po nim sporo reklam, czołówek, przerywników i parę teledysków okraszonych animacją. Przedtem jednak specjalizowałem się w pełnometrażowych, potężnych produkcjach realizowanych na zlecenie TVP. Były to przede wszystkim teatry TV dla dzieci, seriale, filmy, programy i audycje telewizyjne - od pewnego momentu wszystkie również produkowałem, poza standardowym pisaniem scenariuszy, reżyserią, itp.
To brzmi naprawdę imponująco. Kierując się jednak ciekawością mogę poprosić Cię o wymienienie "po tytule" choć kilku z tych projektów? Myślę, że niewiele Ci one powiedzą - znane były głównie dziecięcej widowni. Z większych rzeczy: serial "Baśń o Tańczącej Królewnie", serial "Burzliwe dzieje pirata Rabarbara", teatry TV: "Nazareńczyk", "Brzydkie Kaczątko", "Gwiazda Polarna i Rozśpiewani Piraci", "Bazyliszek", "Bajka o Dobrym Smoku", krótkometrażowy film fabularny "Skrzydła", itd. itp. Z mniejszych produkcji wymienię na przykład fabularyzowany cykl telewizyjny "Mamo, coś się stało!" (zajmowałem się tam reżyserią), felietony do programu "Rower Błażeja", oprawę komputerową programu "Młodość przychodzi z wiekiem". Produkcji tych jest dużo, dużo więcej, ale uważam, że po prostu nie ma sensu wszystkich tu wymieniać...
Jak długo rodził się pomysł na "Stars in Black" ? Niedługo. Kupiłem program 3D Studio Max 2.5 i musiałem nauczyć się nim posługiwać. Zawsze uważałem, że najlepiej uczyć się praktycznie, postanowiłem wiec poznać możliwości programu pracując. Tak powstało parę pierwszych ujęć, które zrobiwszy pozytywne wrażenie na kolegach zainspirowały mnie do stworzenia krótkiej, żartobliwej prezentacji.
Twoja odpowiedź zabrzmiała jak wypowiedź dla "Przyjaciółki" (śmiech...) Przecież wszyscy wiemy, że "kupiłem 3D Studio Max, (...) musiałem nauczyć się nim posługiwać, (...) tak powstało pierwszych parę ujęć" to nie jest kwestia kwadransa (...śmiech...). Może opowiesz, więc troszkę szczegółów z tego pola. Jak długi miałeś kontakt z MAXem przed decyzją zrobienia za jego pomocą swojego filmu? Co sprawiało Ci problem? Czy pobierałeś "nauki" u kogoś znającego ten soft? Może korzystałeś z jakichś źródeł, które mógłbyś polecić ? Źle mnie zrozumiałeś. Odpowiedziałem w pełni rzeczowo: NIGDY przed rozpoczęciem pracy nad "Stars in Black" nie miałem kontaktu z MAXem, ani żadnym innym programem do animacji - produkcja parodii posłużyła mi za swoisty kurs obsługi 3D Studio i test jego możliwości. Z nikim się nie kontaktowałem, korzystałem tylko z Helpa i kilku dołączonych do softu książek. Bardzo pomocne były też dostępne w księgarniach pozycje wydawnictwa Helion (ale im strzeliłem darmową reklamę...). Do tej pory jednak nie przeczytałem niczego "od deski do deski" - zawsze zaglądałem tylko do rozdziałów potrzebnych mi w danej sytuacji. Muszę więc ze wstydem przyznać, że jest jeszcze kilka funkcji MAXa, o których nie mam bladego pojęcia... Wszystko to jednak sprowadza się do jednej, podstawowej rzeczy - ja po prostu nie jestem i nie uważam się za grafika komputerowego - MAX to dla mnie tylko kolejne narzędzie pracy twórczej, podobnie, jak np. Word.
Czy pomysł jest dziełem jednego człowieka, czy w "wymyślaniu" uczestniczył większy sztab ludzi? Pomysł i scenariusz są wyłącznie mojego autorstwa.
Czy na etapie "wymyślania" było wiele pomysłów z których musiałeś potem z jakichś przyczyn zrezygnować? Jakie to były przyczyny? Tych niezrealizowanych pomysłów było niewiele, ale faktycznie - były. Jeden z nich to stworzenie Mistrza Yum-Yum (narratora) komputerowo. Po kilku próbach stwierdziłem, że animacja mnie nie zadowala i zaangażowałem do tej roli zawodowego aktora. Do dziś bardzo się cieszę z tej decyzji. Z niektórych scen zrezygnowałem dla utrzymania właściwego tempa narracji, z innych - z prozaicznego powodu braku czasu na ich wykonanie. Część pomysłów po prostu przestała mi się podobać jeszcze przed rozpoczęciem realizacji - zawsze wolę poczekać, aż scenariusz "dojrzeje". |